Menu
16. Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej

Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej wystartuje 12 listopada, to już jego 16. edycja

Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej, tytuł festiwalu jest w tym przypadku chyba jedyną dobrą jego charakterystyką. Jedna z niewielu okazji do spotkania z nie tylko u nas egzotyczną, a przecież bardzo dobrą kinematografią izraelską. Ale i w programie festiwalu znalazło się także sporo filmów innej produkcji, w tej formule mieszczą się nawet „Bezdomni” Aleksandra Martena, przedwojenny polski film nakręcony w jidisz, bo żydowskie kino narodziło się tu, nad Wisłą. Przeważać będzie jednak kino współczesne, zaskakująco dużo będzie premier i to premier filmów fabularnych. I zarazem to także być może jedyna okazja by je zobaczyć w Polsce, przynajmniej w kinie. Aż do kolejnego festiwalu, bo sporo filmów pojawia się u nas tylko w takim festiwalowym obiegu. Mam z tym festiwalem spory kłopot, bo w tym roku jego termin pokrywa się dokładnie ze Sputnikiem, a sporo tytułów mnie kusi. Choćby nagradzany „Tłumacz” Martina Szulika, kolejny film poświęcony rozliczeniom z pamięcią o zbrodniach wojennych, będzie to jego warszawska premiera. I dwa konkursowe filmy z Izraela, „Drzewo figowe” film Alamorka Davidiana o nastoletniej żydówce z Etiopii o zdecydowanie ciemnym kolorze skóry (nie wszyscy Żydzi z Izraela uznają ich w ogóle za Żydów, zapis małą literą wziąłem z programu), zakochanej na dodatek w chrześcijaninie, mamy więc podwójny kłopot. I „Czerwoną krowę” Tsivii Barkai Yacov, którego bohaterka, też nastolatka, mieszkająca w ultraortodoksyjnym domu, jest lesbijką. Oba w Polsce pokazane zostaną po raz pierwszy. A także ostatni film Claude’a Lanzmanna, znanego przede wszystkim z „Shoah”. Dosłownie ostatni, jego autor zmarł w tym roku. „Cztery siostry z Bałut” to opowieść ocalałej z łódzkiego getta kobiety o jego funkcjonowaniu i Chaimie Rumkowskim, postaci diabolicznej, szalonej i żałosnej jednocześnie. Tak, jak historia łódzkiego getta to historia o żądzy życia, szaleństwie i pazerności. To uwagi ode mnie, ciekaw jestem jak sobie z tym poradził Lanzmann. Od siebie polecę „Bliskość” Kantemira Bałagowa, którą znam z zeszłorocznego Sputnika, uprzedzając, że pokazany tam fragment dokumentalnego filmu o egzekucji wziętych do niewoli rosyjskich jeńców jest niestety autentyczny. Z dwoma chyba wyjątkami filmy pokazywane będą w kinie Praha (które przez jakiś czas nosiło nazwę Nova Praha, po czym wróciło do nazwy swojego poprzednika) oraz Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN (ostatni człon jego nazwy, który często ją zastępuje, to nazwa Polski w języku jidysz). Wstęp na wszystkie seanse wolny!

Pełny program festiwalu znajdziecie na jego stronie, www.wjff.pl.

Rafał Korzeniewski

Udostępnij

Możliwość komentowania jest wyłączona.