Menu

Crowdfunding mieszkaniowy

Jak w trudnych czasach zarobić na nieruchomościach?

IMG_8829 - KopiaJesteśmy świadkami boomu inwestycyjnego, na rynku zrobiło się ciasno. W ostatnim czasie odnotowaliśmy rekord wydanych pozwoleń na budowę tzw. mieszkaniówki w Warszawie. W związku z tym jest duża konkurencja i nieco trudniej o klienta. Ale, jak się mówi: „kij ma dwa końce” – mówi Tomasz Kopiszka, dyrektor sprzedaży Pracowni Finansowej. 

To prawda, że to trudny okres dla branży deweloperskiej?

I tak, i nie. Tak, ponieważ jesteśmy świadkami boomu inwestycyjnego, na rynku zrobiło się ciasno. W ostatnim czasie odnotowaliśmy rekord wydanych pozwoleń na budowę tzw. mieszkaniówki w Warszawie. W związku z tym jest duża konkurencja i nieco trudniej o klienta. Ale, jak się mówi: „kij ma dwa końce”. Bo gdy jest nadpodaż, wiele nieruchomości wystawionych na sprzedaż nie może znaleźć nabywców, wydaje się, że rynek stoi, a tymczasem jest to doskonały moment do tego, aby kupić działkę inwestycyjną po atrakcyjnej cenie, zdarza się, że nawet o 40 proc. tańszą niż średnia rynkowa. Ponadto rynek dużych miast jest wciąż rynkiem rosnącym, każdego roku tysiące ludzi decydują się na zamieszkanie w dużej aglomeracji.

 

Jak w takim razie radzicie sobie na rynku, na którym jest tak duża konkurencja?

Po pierwsze odwracają się trendy w sprzedaży. Metody stosowane pięć, dziesięć lat temu, dziś już nie działają. Teraz proces pozyskania klienta trzeba zaczynać od dokładnego przyjrzenia się jego potrzebom, a następnie wyjść im naprzeciw. Rozwiązanie, które mu dajemy, powinno uczynić jego życie lepszym, zdjąć mu z głowy niektóre troski itd. Dlatego ważna jest lokalizacja nieruchomości, podwyższony standard, lepsze materiały, innowacyjne rozwiązania zwiększającego oszczędność podczas użytkowania czy niepowtarzalność architektury pozwalająca na wyróżnienie się z tłumu. Nasi klienci to zwykle osoby, którym poprawiła się sytuacja finansowa i chcieliby mieszkać w tej samej okolicy co dotychczas, ale w wyższym standardzie i bardziej komfortowo. Przenoszą się zatem z tradycyjnych, monotonnych bloków do segmentów i mieszkań przenoszących ich o poziom wyżej. Ponadto staramy się nie wydawać pieniędzy na pośredników. Mamy własną, sprawdzoną ekipę fachowców i zarządzającego z blisko dwudziestoletnim doświadczeniem w branży. To pozwala zaoszczędzić naprawdę dużo pieniędzy.

 

No tak, ale nie każdy może sobie pozwolić na stworzenie własnej firmy deweloperskiej. To wymaga środków, wiedzy i wiąże się z ryzkiem.

Oczywiście że tak. Nie jest to łatwy kawałek chleba i nie dla każdego. Dlatego właśnie stwarzamy możliwość przyłączenia się do naszych projektów inwestorom bez doświadczenia i z mniejszym kapitałem.

 

Ma pan na myśli crowdfunding?

Tak, dokładnie. Teraz to bardzo popularne słowo i coraz częściej wykorzystywany mechanizm pozyskiwania kapitału.

 

Na czym on polega?

Najprościej będzie, gdy wyjaśnię to na przykładzie. Budujemy blok mieszkalny albo osiedle domów szeregowych na warszawskim Targówku. Każda z tych inwestycji to koszt rzędu kilku milionów złotych. Niewiele osób stać na taki wydatek, więc zapraszamy do projektu grupę osób z mniejszym kapitałem, nawet od 20 tys. złotych, które przyłączają się do inwestycji i zarabiają na tym od 7 do 13 proc. w skali roku. Oczywiście my te inwestycje prowadzimy i bierzemy za nie odpowiedzialność. Dla inwestora jest to rozwiązanie całkowicie pasywne, tzn. nie wymaga żadnej pracy i przypomina lokatę w banku zarówno pod względem prostoty, jak i bezpieczeństwa.

dron (2)

Nieruchomości nie zawsze są bezpieczne. Ostatnio było głośno o klientach BPH, którzy na funduszu nieruchomościowym stracili 99 proc.

Do tej pory nie mogę się nadziwić, jak znany bank mógł sobie na to pozwolić. Zresztą podobna historia przydarzyła się wcześniej klientom innego dużego banku. Moim zdaniem powiedzenie „pewne jak w banku” już dawno straciło swoje pierwotne znaczenie. Jeżeli inwestycja opiera się na akcjach, funduszach i innych instrumentach giełdowych, zawsze należy się liczyć z dużym ryzykiem. My od takich rozwiązań odeszliśmy już kilka lat temu. Wszystkie nasze inwestycje (budujemy też elektrownie wiatrowe) opierają się na realnej wartości, tzn. że każdy wiatrak czy dom ma swoją wartość odtworzeniową, realnie istnieje, można go zobaczyć, dotknąć, a w przypadku jakiegoś nieprzewidzianego kryzysu, spieniężyć.

 

Ostatni rok to pasmo sukcesów Pracowni Finansowej. Czyżbyście z małej, rodzinnej firmy, przekształcali się w korporację deweloperską?

Nie, nadal jesteśmy niewielką firmą zatrudniającą kilkunastu specjalistów, choć faktycznie realizujemy coraz poważniejsze projekty i dołącza do nas coraz więcej prywatnych inwestorów. Pod koniec 2015 roku uruchomiliśmy pierwszy w Polsce Obywatelski Park Wiatrowy niedaleko Łodzi, zrealizowaliśmy też niewielkie osiedle domów jednorodzinnych i otrzymaliśmy nagrodę z rąk Ministra Gospodarki.

 

Jaka będzie zatem najbliższa przyszłość branży deweloperskiej i waszej firmy?

Na pewno wymagająca. Trzeba wchodzić na inne tory, mieć pomysł na to, jak wyróżnić się na rynku, a także, co bardzo ważne, robić to rzetelnie i uczciwie. Kompetencje i dobra opinia są w tej dziedzinie niezwykle istotne. Jedną z nadrzędnych zasad, jakie nam przyświecają, to działać profesjonalnie i inwestować w to, co dobre. Nie skierujemy nigdy naszego kapitału np. w branżę tytoniową czy alkoholową. Wspieramy ochronę środowiska, budujemy domy, by ludzie mieli gdzie mieszkać. W przyszłości planujemy budowanie dróg i szpitali, aby służyły ludziom. Chcemy poprawić wizerunek branży deweloperskiej. Nastawiamy się na zrównoważony rozwój, krok po kroku realizacja następnych inwestycji i pozyskanie kolejnych setek inwestorów zainteresowanych bezpiecznym pomnażaniem kapitału. W ostatnich dniach w nasze projekty budowlane zainwestował znaczącą kwotę jeden ze szwajcarskich banków. To dla nas kolejne potwierdzenie, że idziemy w dobrym kierunku.

Udostępnij

Możliwość komentowania jest wyłączona.