Menu

Automatyzacja Procesów Sprzedaży – rozmowa z Januszem Kamińskim

Ambasador Przedsiębiorczości

Codziennie stawiamy czoła wyzwaniom. Często spotykam ludzi prowadzących biznes, którzy są przekonani, że w ich przypadku nie da się nic zrobić. Doświadczenie mówi mi co innego – zawsze da się podjąć jakieś działanie, by przybliżyć się do naszego celu czy marzenia – mówi Janusz Kamiński, właściciel Agencji Trakido.

Rozmawia Krzysztof Jończyk

Agencja Trakido zajmuje się m.in. automatyzacją procesów sprzedaży. Co oznacza ten termin i na czym taka automatyzacja polega?

– Ma to bezpośredni związek z automatyzacją marketingu (z ang. marketing automation) i polega na połączeniu pracy działu marketingu i działu sprzedaży w jeden wspólny system pozyskiwania klientów. Dzięki platformie marketing automation jesteśmy w stanie skutecznie skierować kampanię do odpowiedniej grupy docelowej. Znacznie łatwiej jest dopasować produkt do sprofilowanego klienta, dobrać rozwiązanie, które faktycznie zainteresuje odbiorcę i ułożyć spersonalizowaną ofertę. Personalizacja ma tutaj największe znaczenie. Monitorujemy proces zakupowy przez pryzmat wielu kanałów komunikacji, a automatyzując te działania jesteśmy w stanie skuteczniej wpłynąć na decyzyjność zakupową klienta – w taki sposób, żeby zainteresował się naszym produktem.
Padło wiele enigmatycznych terminów. Czy może pan powiedzieć coś więcej o automatyzacji? Na czym właściwie polega i czemu służy?
– Automatyzacja procesów sprzedaży to przyszłość marketingu. Narzędzia, na których pracujemy, wykorzystują m.in. pliki cookie, by monitorować zachowania użytkowników w sieci – np. zainteresowanie konkretnym produktem na naszej stronie. Dzięki takim informacjom możemy
dotrzeć do konkretnego klienta ze sprecyzowaną, pod jego rzeczywiste zainteresowania i potrzeby, ofertą. Korzystamy ze wszystkich możliwych kanałów komunikacji (wielokanałowość), m.in. AdWords, Facebook, artykuły tematyczne, banery na stronach. Takie działania optymalizują szanse na sukces sprzedażowy.

Na stronie internetowej Trakido można m.in. przeczytać, że Agencja Trakido jest Certyfikowanym Partnerem Google. Czy możemy czytelnikom wyjaśnić, na czym polega taki certyfikat Google i co on w praktyce oznacza?

– Od samego początku agencja marketingowa, którą stworzyłem, jest Certyfikowanym Partnerem Google. Partnerzy Google’a posiadają najbardziej aktualną wiedzę dotyczącą możliwości, jakie daje kampania AdWords. Mam tu na myśli m.in. reklamy mobilne czy reklamy w sieci wyszukiwania. W ramach partnerstwa z Google nasi specjaliści regularnie się szkolą i optymalizują swoje działania dla dobra naszych klientów. Ta wiedza daje nam przewagę konkurencyjną, ponieważ Google nieustannie wprowadza nowe możliwości do swojej oferty. Certyfikaty Google przyznawane są specjalistom marketingu internetowego na podstawie zdanych egzaminów.

Jakie spośród wyzwań zawodowych było pana zdaniem najciekawsze? Albo najbardziej nietypowe?
– Codziennie stawiamy czoła wyzwaniom. Często spotykam ludzi prowadzących biznes, którzy są przekonani, że w ich przypadku nie da się nic zrobić. Doświadczenie mówi mi co innego – zawsze da się podjąć jakieś działanie, by przybliżyć się do naszego celu czy marzenia. Realizowaliśmy kiedyś dość duży projekt marketingowy dla znanej marki odzieżowej. W projekcie wykorzystywaliśmy wiele kanałów komunikacji, których sprzężenie z działem sprzedaży było dla nas ogromnym wyzwaniem. Niesamowita lekcja. Początkowo przedsięwzięcie wydawało się nierealne, ponieważ łączyliśmy zakup na stronie internetowej ze sprzedażą w świecie realnym. Okazało się, że rozwiązanie jest prostsze niż ktokolwiek przypuszczał. Chcieć – znaczy móc wszystko.

Prowadzicie państwo także szkolenia… Czego można się na nich dowiedzieć?
– Zgadza się, zajmujemy się także prowadzeniem szkoleń. Dotyczą one różnych aspektów marketingu oraz rozwoju osobistego i biznesowego. Osobiście również występuję jako prelegent. Prowadzone przeze mnie szkolenia poświęcone są budowaniu strategii marketingowych i – jakżeby
inaczej – automatyzacji. „Nawet najlepszy produkt czy usługa nie ma szans przebicia, jeśli nieumiejętnie kieruje się jego promocją i sprzedażą.” Właśnie dlatego staram się przekazać słuchaczom, jakie działania warto podjąć, aby zainteresować sobą potencjalnych klientów.

Firma Trakido zajmuje się również event marketingiem. Które z takich wydarzeń pamięta pan najbardziej?
– Najbardziej pamiętam pierwszą konferencję, ponieważ pozwoliła wyciągnąć najwięcej wniosków i zrodziła najwięcej pomysłów na ulepszenia. To wówczas pojawił się pomysł stworzenia aplikacji sprzedażowej. Tickerence to moja autorska aplikacja, w której uczestnik konferencji czy eventu
ma wszelkie informacje w jednym miejscu – bilet, agendę, miejsce wydarzenia, kontakt do organizatora itd. To doskonała platforma komunikacji dla organizatorów i uczestników takich wydarzeń.

Czy może pan powiedzieć coś więcej o aplikacji Tickerence?
– Dzisiejszy świat zmienia się pod wpływem pięciu różnych czynników. Pierwszym jest oczywiście Internet. Świat stał się mały, a dostęp do informacji z całego świata błyskawiczny. Drugim czynnikiem jest e-commerce. Sprzedaż internetowa święci triumfy. Większość z nas choć raz dokonała zakupu w sklepie internetowym, a badania pokazują, że do 2020 r. znaczna część PKB będzie generowana online. Oznacza to, że w ciągu najbliższych trzech lat zmieni się diametralnie sposób robienia zakupów. Trzecim czynnikiem są doskonale nam znane portale społecznościowe. Społeczność na Facebooku rośnie i samorzutnie tworzy grupy potencjalnych klientów. Obecnie za pośrednictwem Facebooka można zapisać się do dentysty, uzyskać informacje
od operatora telefonii komórkowej, kupić bilet na wydarzenie lub poznać menu restauracji, którą zamierzamy odwiedzić. Facebook to już nie tylko portal społecznościowy. Można śmiało powiedzieć, że Facebook zaczyna konkurować z całym Internetem. Czwartym elementem są właśnie aplikacje mobilne. Jeszcze dziesięć lat temu telefon służył jedynie do dzwonienia lub wysyłania SMS-ów. Pewnie wielu z nas pamięta to przerażenie, kiedy przypadkiem włączyło się transmisję danych – dziś stale jesteśmy podłączeni do sieci. Smartfony bardziej przypominają małe komputery niż telefony
sprzed lat. W związku z rosnącą popularnością mobilnych urządzeń zaczęło powstawać coraz więcej aplikacji, które upraszczają nawigację po stronach
i programach z poziomu smartfona. Używając odpowiedniej aplikacji można zamówić taksówkę, kupić bilet do kina, wybrać jedzenie z ulubionej restauracji. To wszystko za sprawą kilku kliknięć. Przyzwyczailiśmy się do spersonalizowanych rozwiązań, sprawnej komunikacji z przyjaciółmi
i stałego dostępu do informacji. Dlaczego więc nie rozszerzyć tych udogodnień na sferę zawodową? Odpowiedzią na tę potrzebę jest aplikacja biznesowa Tickerence.

Pomysł zaczął kiełkować w czasie wzmiankowanej już pierwszej konferencji organizowanej przez Trakido. Wówczas brakowało mi kompleksowego narzędzia sprzedażowo-informacyjnego, które stanowiłoby płaszczyznę komunikacji pomiędzy mną – organizatorem – a klientami. Jakiś czas później wracałem do domu pociągiem. Na dworcu, jak to w weekend, był ogromny hałas i nieziemskie kolejki do kas. Przez chwilę nawet zwątpiłem, czy zdążę na pociąg. Kiedy tak stałem w kolejce, zauważyłem plakat mobilnej aplikacji, za pomocą której można kupić bilet kolejowy. Po kilku minutach miałem już program w swoim telefonie, założone konto, podpiętą kartę i kupiony bilet. Proste i szybkie, prawda? Postanowiłem więc przełożyć to na „swoje podwórko”. To był decydujący impuls. Chciałem, aby moi klienci mieli równie wygodną opcję zakupu biletu na wydarzenia przez nas organizowane. Tak powstała aplikacja biznesowa Tickerence.

Piątym elementem tej wyliczanki jest Internet Rzeczy. Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą? Termin ten odnosi się do poszerzenia zastosowań Internetu. Idea opiera się na tym, że jednoznacznie identyfikowalne przedmioty mogą pośrednio lub bezpośrednio gromadzić, przetwarzać lub wymieniać dane za pośrednictwem instalacji elektrycznej inteligencji KNX lub sieci komputerowej. To jednak jeszcze melodia przyszłości.

Tickerence z pewnością jest dużym ułatwieniem dla uczestników konferencji – wszystkie ważne informacje, możliwość zakupu biletu i materiały szkoleniowe mają w swoim telefonie. Czy organizatorzy szkoleń także znajdą tutaj jakieś udogodnienia?
– Oczywiście. Sami również jesteśmy organizatorami jednych z największych biznesowych wydarzeń w kraju. Wiemy, jak trudne jest to przedsięwzięcie, co sprawia najwięcej kłopotu i gdzie szukać rozwiązań. Wobec braku wystarczających funkcjonalności na rynku stworzyliśmy
własne. Aplikacja Tickerence oferuje całą gamę rozwiązań dla organizatorów wydarzeń. Należą do nich m.in. automatyczne generowanie i rozsyłanie faktur po dokonaniu płatności przez klienta; automatyczna wysyłka biletów; szybki system skanowania biletów podczas rejestracji; dedykowana strona www wydarzenia z systemem sprzedaży; a także – jeden z najważniejszych elementów – wsparcie marketingowe wydarzenia. Oczywiście ofertę
dopasowujemy indywidualnie do organizatora.

W jaki sposób organizator konferencji może umieścić ją w aplikacji Tickerence?

– Droga do umieszczenia wydarzenia w aplikacji jest bardzo prosta – wystarczy się z nami skontaktować (telefonicznie, mailowo lub za pomocą formularza na stronie www.tickerence.com). My zajmiemy się resztą.

Czy planujecie państwo rozszerzenie działalności usługowej firmy o jakieś nowe narzędzia marketingowe, a jeśli tak, to co to będzie?
– Sukces nigdy nie jest ostateczny. Nieustannie wprowadzamy innowacje usługowe. Ostatnio mocno skupiamy się na aplikacji i związanych z nią możliwościach zaspokajania potrzeb organizatorów i uczestników eventów i konferencji. Mamy również kilka nowych rozwiązań w sferze usług marketingowych. Obecnie testujemy te narzędzia na własnych witrynach. Za kilka miesięcy będziemy już pewni co do efektów ich działania, wówczas bardzo chętnie o tym porozmawiam. Jeszcze przez chwilę niech pozostanie to naszą tajemnicą…

Udostępnij

Możliwość komentowania jest wyłączona.